Email:
chara-interhol@wp.pl​

ul. Skórzewska 59 lok.1,
62 – 081 Wysogotowo

798 125 125
798 132 132

Holowanie na widłach — czy jest bezpieczne dla podwozia?

Holowanie na widłach, nazywane również holowaniem z podniesieniem jednej osi, jest powszechnie stosowaną metodą transportu uszkodzonych samochodów i pojazdów cięższych. Sam fakt użycia widłów nie oznacza jednak automatycznie, że każdy pojazd można podnieść w ten sam sposób. Bezpieczeństwo zależy od miejsca podparcia, konstrukcji holowanego auta, rodzaju napędu, stanu zawieszenia oraz od tego, które koła pozostają na jezdni.

Obawa o podwozie jest uzasadniona, bo źle przeprowadzone podnoszenie może uszkodzić elementy nadwozia, osłony, zawieszenie czy układ napędowy. Profesjonalna metoda nie polega jednak na przypadkowym wsuwaniu metalowych ramion pod spód samochodu. Operator dobiera sposób podparcia i dodatkowe wyposażenie do konkretnego pojazdu, a jeśli warunki na to nie pozwalają, wybiera platformę lub rozwiązanie unoszące wszystkie koła.

Na czym polega holowanie na widłach?

W tej metodzie holownik unosi jedną część pojazdu, a druga oś pozostaje podczas jazdy na jezdni. W zależności od konstrukcji sprzętu koła mogą być podparte w specjalnych uchwytach lub widłach dobranych do osi i geometrii pojazdu. Celem jest stabilne przejęcie ciężaru bez opierania auta na przypadkowych elementach karoserii.

To zasadnicza różnica między profesjonalnym holowaniem a dawnymi metodami wykorzystującymi pasy lub zawiesia pod nadwoziem. Instrukcje współczesnych producentów samochodów często dopuszczają transport przy użyciu wheel-lift, ale pod warunkiem prawidłowego uniesienia właściwej osi. Jednocześnie wielu producentów wyraźnie ostrzega przed podnoszeniem samochodu za elementy nadwozia czy podwozia, które nie są przeznaczone do przenoszenia takiego obciążenia.

Dlatego pytanie „czy widły są bezpieczne?” nie ma odpowiedzi oderwanej od konkretnego modelu. Ta sama metoda może być odpowiednia dla jednego auta i niewłaściwa dla drugiego. Operator powinien przed podniesieniem ocenić napęd, masę, rozstaw osi, prześwit oraz stan elementów, na których ma zostać podparty pojazd.

Kiedy podwozie może zostać uszkodzone?

Ryzyko pojawia się wtedy, gdy siła zostaje przyłożona do elementu, który nie został zaprojektowany jako punkt podparcia. Plastikowe osłony, progi, zderzaki, cienkie elementy podłogi, przewody czy części układu wydechowego nie mogą przejmować ciężaru samochodu. Nawet masywny element nie zawsze jest właściwym punktem do podnoszenia.

Drugim źródłem ryzyka jest niewłaściwy kąt pojazdu. Po uniesieniu jednej osi nadwozie pochyla się, przez co drugi koniec samochodu znajduje się bliżej nawierzchni. Auto z niskim zderzakiem, długim zwisem, spojlerem, stopniem bocznym lub elementami aerodynamicznymi może wtedy ocierać o asfalt podczas ruszania, przejazdu przez próg czy zmianę nachylenia drogi.

Trzecim problemem są wcześniejsze uszkodzenia. Po kolizji punkt, który normalnie byłby odpowiedni, może być przesunięty, pęknięty albo osłabiony. Dlatego przed podjęciem pojazdu trzeba obejrzeć nie tylko miejsce podparcia, lecz także położenie kół, osi i zawieszenia.

Napęd ma znaczenie większe niż sam rodzaj nadwozia

Przy holowaniu z jedną osią na jezdni obracają się koła tej osi. W samochodzie z napędem na jedną oś często można dobrać sposób podniesienia tak, aby koła napędzane nie toczyły się po drodze. Jednak producent konkretnego modelu może wskazywać dodatkowe warunki dotyczące skrzyni biegów, hamulca postojowego i pozycji zapłonu.

W samochodach z napędem AWD lub 4×4 sytuacja jest bardziej wymagająca. Wiele instrukcji producentów wymaga, aby wszystkie koła znalazły się nad ziemią — na platformie albo przy użyciu dodatkowych wózków pod koła. Pozostawienie jednej osi na jezdni może powodować niepożądaną pracę układu przeniesienia napędu i prowadzić do uszkodzeń.

Podobne ograniczenia mogą dotyczyć samochodów elektrycznych i hybrydowych. Obracanie kół może oddziaływać na silniki elektryczne, przekładnie i systemy sterujące. Dlatego profesjonalny operator nie powinien kierować się zasadą „zawsze podnosimy przód” albo „zawsze podnosimy tył”. Metoda wynika z instrukcji i budowy pojazdu.

Co zmienia kolizja lub uszkodzone zawieszenie?

Samochód po kolizji może mieć koło ustawione pod nietypowym kątem, złamany wahacz, uszkodzoną piastę albo elementy nadwozia opierające się o oponę. W takim przypadku podniesienie jednej osi nie rozwiązuje automatycznie problemu. Jeśli druga oś ma pozostać na jezdni, jej koła muszą obracać się i prowadzić pojazd w przewidywalny sposób.

Jeżeli uszkodzenie obejmuje koło, które miałoby pozostać na drodze, można zastosować dodatkowe rolki lub wózki, o ile sprzęt i warunki na to pozwalają. Innym rozwiązaniem jest pełny załadunek na platformę. Przy aucie po poważniejszym zdarzeniu najważniejsze jest ograniczenie dalszych szkód, a nie wykonanie transportu jedną konkretną metodą za wszelką cenę.

Przy zgłoszeniu warto więc powiedzieć, czy auto jest po kolizji, które koło zostało uderzone, czy kierownica działa, czy koła się obracają i czy pod samochodem widać wyciek. Zdjęcia przesłane dyspozytorowi mogą pomóc wstępnie ocenić, jakiego wyposażenia może wymagać interwencja.

Niski prześwit i długie zwisy

Niskie auta sportowe, samochody z pakietami aerodynamicznymi oraz pojazdy z długim przednim lub tylnym zwisem wymagają dodatkowej ostrożności. Po uniesieniu osi zmienia się kąt nadwozia względem nawierzchni. Element, który podczas normalnej jazdy ma kilka lub kilkanaście centymetrów zapasu, może znaleźć się bardzo blisko asfaltu.

Znaczenie mają także progi zwalniające, strome wjazdy, rampy i załamania nawierzchni. Pojazd może przejechać prosty odcinek bez problemu, a uszkodzić zderzak przy pierwszym wyjeździe z parkingu. Operator powinien brać pod uwagę całą trasę, a nie tylko bezpieczne podniesienie auta w miejscu awarii.

W samochodach dostawczych i większych pojazdach problem może być odwrotny: wysokość nadwozia i środek ciężkości wpływają na zachowanie zestawu, a podniesienie jednej osi zmienia jego geometrię. To kolejny powód, dla którego dobór sprzętu nie powinien być automatyczny.

Kiedy lepiej wybrać platformę?

Pełny załadunek na lawetę jest szczególnie wskazany wtedy, gdy producent wymaga uniesienia wszystkich kół, pojazd ma napęd AWD, uszkodzone są obie osie, nie można zwolnić hamulca, koła są zablokowane albo podwozie po kolizji nie daje pewnego punktu podparcia. Platforma bywa także lepsza przy bardzo niskich autach i pojazdach o wysokiej wartości, jeżeli pozwala ograniczyć ryzyko kontaktu z nawierzchnią.

Nie oznacza to, że holowanie na widłach jest metodą gorszą. Jest narzędziem przeznaczonym do określonych sytuacji. Auto Chara wskazuje holowanie na widłach jako jeden ze sposobów obsługi pojazdów, obok lawet i transportu specjalistycznego. Najważniejszy jest właściwy dobór metody, a nie przywiązanie do jednej techniki.

Bezpieczne holowanie zaczyna się od rozpoznania samochodu. Marka, model, napęd, stan kół, prześwit i rodzaj uszkodzenia pozwalają zdecydować, czy widły będą odpowiednie, czy potrzebne są dodatkowe wózki, czy też całe auto powinno znaleźć się na platformie. Przy prawidłowym doborze sprzętu podwozie nie powinno być przypadkowym punktem kontaktu — i właśnie to odróżnia profesjonalny transport od improwizacji.